• Mało kto wie, że jeśli pójdziesz na stację benzynową i kupisz hot-doga z parówką, to

Mało kto wie, że jeśli pójdziesz na stację benzynową i kupisz hot-doga z parówką, to na niektórych stacjach hot-dogi smakują lepiej niż na innych.

Internauta Marcin sporządził ranking najsmaczniejszych hot-dogów na stacjach benzynowych.

Statoil

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na mamucią ilość keczupu, który ochlapywał moje dłonie w zasadzie do końca konsumpcji. Zupełnie niepotrzebnie, bo jest mocno średni, a przez „przeładowanie” nim bułki w ustach długo zostawał mi nieprzyjemny, kwaskowaty posmak. Dobrze chociaż, że pieczywo było odpowiednio miękkie. Mięsko zaś dostałem suche (WTF), sztuczne i nijakie.

Ocena 4,5/10

Orlen

Pierwsze wrażenie dużo lepsze niż w przypadku Statoila: przyjemnie jest popatrzeć na bogaty wybór smaków, przy czym warto podkreślić, że grzałka była wypełniona praktycznie od początku do końca, co oznaczało, że mogłem sobie wybrać dosłownie każdy wariant (przed przeprowadzeniem tego testu próbowałem zresztą kebabowego, nice one). Keczup tym razem miał nieco więcej klasy i był mniej inwazyjny, co zaliczam bardzo na plus. 

Ocena 7/10

BP

Wybór mikroskopijny, ale nie obchodzi mnie to zupełnie, bo jakość samego hot doga nie generuje zbędnych, dodatkowych pytań. Przede wszystkim: nie mamy do czynienia z parówką. Mamy do czynienia z KIEŁBASĄ. Różnica jest o tyle istotna, że kiełbasa naprawdę smakuje jak kiełbasa, a nie jak „kiełbaska”. Zwłaszcza przez pierwsze kilka kęsów. 

Ocena 7,5/10

Shell

Po pierwszym gryzie nie byłem zresztą zaskoczony – choć keczupu polano mi na Shellu najmniej ze wszystkich czterech stacji, jego kwas dorównywał Statoilowi. SAY WHAT? Bułka – cienka i biedna, chrupkości zero. Kiełbasa smaku nie posiadała, najwidoczniej ktoś zamiast mięska napakował do niej gumy, sądząc zresztą po konsystencji.

Ocena 2/10